Archeologia w centrum miasta

Projekt Kolegiata trwa już od roku. Badania obejmują coraz większe przestrzenie dawnej kolegiaty pw. św. Marii Magdaleny w Poznaniu. Odkryliśmy w tym czasie wewnętrzne mury kościoła, a także trudne do policzenia ilości zabytków, bowiem tylko tych wydzielonych (czyli unikalnych) mamy w rejestrach około 4500. Nie brakowało w tym czasie imprez organizowanych po to, aby każdy mógł docenić, jak ważne to wykopaliska w skali miasta. Od początku bowiem uznaliśmy, że będziemy prowadzić badania inaczej niż zwykle, na bieżąco pokazując swoje odkrycia publiczności. Temu celowi ma służyć profil społecznościowy oraz strona zawierająca trójwymiarowe rekonstrukcje wykopów oraz zabytków. Ale to nie wszystko, bo w trakcie trwania projektu już 12 razy prezentowaliśmy nasze odkrycia mieszkańcom Poznania. Robiliśmy to w różnej formie i co najważniejsze, to zawsze działa. Niezależnie czy są to imprezy dla szkól, warsztaty organizowane wspólnie z Urzędem Miasta czy też imprezy w trakcie Europejskich Dni Dziedzictwa publiczność dopisywała. Często zdumiewała nas fachowa wiedza naszych sympatyków, celne pytania oraz wątpliwości co do roli i funkcji jaką pełniły zabytki wydobyte z ziemi. Nie zawsze bowiem da się powiedzieć wszystko o świeżo wydobytym z ziemi przedmiocie, często jeszcze przed konserwacją.

Kolejnym naszym „wyjściem” do publiczności była wystawa podczas festynu „Warkocz Magdaleny”. Impreza ta jest organizowana co roku w obecnym kościele farnym. Od dwóch lat swoje miejsce mamy na niej my, archeolodzy, także dlatego, że odsłaniamy dawne dzieje pierwszej miejskiej fary, o czym doskonale pamięta proboszcz parafii ksiądz Mateusz Misiak. Wystawa, jak wszystkie wcześniejsze, sprawiła nam mnóstwo satysfakcji, już w momencie wybierania zabytków a także ich komponowania w całość – tematycznie związaną z festynem. Ważne miejsce musiał na niej znaleźć warkocz, wydobyty przez nas z ziemi w dawnym kościele, który w hermetycznym pojemniku zajął na niej centralne miejsce. Wraz z nim pokazaliśmy wszystko to co w dawnej kolegiacie można odnaleźć: dewocjonalia – głównie w postaci medalików, przywożonych już od XVII wieku do Poznania z odległych miejsc takich jak Włochy czy Hiszpania, monety czy przedmioty codziennego użytku. Wśród tych ostatnich najciekawsze było wyposażenie miejskiej łaźni powstałej na miejscu kościoła w 1895 roku. Z jej wnętrza pochodziły m.in. gliniane „mydełka” prawdopodobnie służące nacieraniu się wonnościami (ich funkcję jeszcze określamy – co daje spojrzenie jak skomplikowana jest praca archeologa).

Publiczność jak zawsze nie zawiodła. Gościliśmy osoby znane nam już z wcześniejszych wystaw, sympatyków z mediów społecznościowych, którzy chcieli zobaczyć zabytki „na żywo” oraz mieszkańców Poznania i turystów. Zainteresowanie tym, co kryje się pod ziemią było ogromne, bo często toczyliśmy długie dyskusje przy gablotach. Po raz kolejny przekonaliśmy się, że warto. Warto dla siebie i innych wyciągnąć nasze zabytki z woreczków. Nie czekać trzy lata na naukowe opracowanie i publikację, która często jest interesująca tylko dla fachowców. Nasza obecność w mieście jest widoczna, a dzięki wystawie (i innym wcześniejszym) zorganizowanej jeszcze w czasie badań mogliśmy się przekonać, że także potrzebna. Poznaniacy chcą wiedzieć co działo się w tym miejscu dawno temu. Cieszą się, że w mieście stał najwyższy kościół w Polsce, a co najważniejsze ze zrozumieniem przyjmują obecność archeologów w miejscu gdzie wcześniej wygodnie parkowali samochody. Nikt nie narzeka na długo prowadzone prace naukowa, a to najważniejszy argument w dyskusji czy zabytki powinny być tylko dla nas, czy powinny jak najszybciej opowiedzieć swą historie publiczności.

 

Zespół Projekt Kolegiata Poznań

Fot. 1. Zabytki. Z tych worków wybierzemy.

 

Fot. 2. Wybór zabytków.

 

Fot. 3. Dawny warkocz.

 

Fot. 4. Układanie zabytków w gablocie.

 

Fot. 5. Ustawianie makiety.

 

Fot. 6. Układanie monet.

 

Fot. 7. Dewocjonalia już w gablocie.

 

Fot. 8. Ostatnie wskazówki.

 

Fot. 9. Tablica z fotografiami.

 

Fot. 10. Roll-up juz w gotowości.

 

Fot. 11. Pierwsi zwiedzający.

 

Fot. 12. Festyn juz trwa.

 

Fot. 13. Zwiedzanie.

 

Fot. 14. Zwiedzanie.

 

Fot. 15. Zwiedzanie i słuchanie fachowca.

 

Fot. 16. Zwiedzanie.

 

 

LEŚNY PUNKT EDUKACJI ARCHEOLOGICZNEJ

Niecałe dwa tygodnie temu otwarty został Leśny Punkt Edukacji Archeologicznej. Zlokalizowany jest on na terenie Nadleśnictwa Bobolice, w leśnictwie Łanki, w odległości około 100 metrów od granicy rezerwatu „Buczyna”, przy drodze asfaltowej łączącej drogę Bobolice – Drzewiany z Rajską Plażą koło miejscowości Porost.

Punkt archeologiczny jest wspólnym przedsięwzięciem Instytutu Archeologii UAM w Poznaniu (w ramach projektu NEARCH – http://www.nearch.eu/), Nadleśnictwa Bobolice, Urzędu Miejskiego w Bobolicach i Towarzystwa Ekologiczno-Kulturalnego w Bobolicach.

Z tablicy edukacyjnej umieszczonej w punkcie archeologicznym uzyskamy ogólne informacje o zabytkach prahistorycznych, ich pochodzeniu i znaczeniu oraz o budowie geologicznej terenu. Lokalizacja punkty też nie jest przypadkowa – droga, przy której jest umiejscowiony,  jest fragmentem pomorskiego szlaku turystycznego Greenway – Naszyjnik Północy. Z drogi często korzystają liczni turyści, sportowcy, spacerowicze i amatorzy wycieczek rowerowych.

Bardzo cieszy i napawa nas optymizmem wzajemna współpraca w odkrywaniu i udostępnianiu dziedzictwa archeologicznego ziemi bobolickiej społeczności lokalnej i turystom, odwiedzającym te tereny.

Poniżej kilka zdjęć z otwarcia punktu. I zachęcamy do jego odwiedzenia!

Michał Pawleta

 


ARCHEOLOGIA, LASY I XX-WIECZNE POZOSTAŁOŚCI WOJENNE

Współczesna archeologia to złożona i wieloaspektowa gałąź badań naukowych. Jest to nauka, która nieustanie się rozwija, wkracza na nowe pola badawcze, kreatywnie stara się wykorzystywać najnowsze technologie. Mówiąc inaczej, dzisiejsze badania archeologiczne to nie tylko poszukiwania egipskich mumii w cieniu piramid i przekopywanie ton drobnoziarnistego, żółtego piasku.

Jednym z dynamiczniej rozwijających się obecnie obszarów działań archeologicznych jest – choć może to brzmieć jak oksymoron – archeologia współczesności. Taka archeologia analizuje materialne pozostałości oraz zmiany w krajobrazach, które zwykle związane są z pierwszą i drugą wojną światową. Rozpoznanie, dokumentacja i szersza kontekstualizacja takich badań opiera się zwykle o tzw. metody nieinwazyjne. Są to badania archeologiczne, które nie niszczą pierwotnej substancji zabytkowej. Przykłady takich przedsięwzięć to np.: lotniczy skaning laserowy, naziemny skaning laserowy, badania geofizyczne, badania powierzchniowe, zdjęcie lotnicze itd.

Okazuje się również, że wiele reliktów pierwszo- i drugowojennych zachowało się w dobrej kondycji, szczególnie na terenach zalesionych. Słowem, archeologia współczesności w lasach może stanowić ważne poszerzenie dotychczasowych badań archeologicznych. Problematyka archeologii i XX-wiecznego dziedzictwa militarnego na terenach zalesionych jest właśnie tematem grantu naukowego, który mam przyjemność realizować w Instytucie Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk (więcej informacji tutaj: http://archeolasy.pl/).

Oczywiście, tak zakrojone badania polegają na rozpoznaniu w terenie wielu kategorii XX-wiecznego dziedzictwa militarnego. W trakcie dotychczasowych badań dokumentowałem – by wymienić tylko skromny wycinek bogatych i różnorodnych pozostałości militarnych –  okopy drugowojenne (zarówno budowane przez niemieckie, jak i polskie wojsko) (ryc. 1-2).

Rycina 1. Lasy pod Chyciną (woj. lubuskie): system niemieckich okopów drugowojennych widoczny na produktach pochodnych lotniczego skanowania laserowego.

 

Rycina 2. Lasy na wysokości Zapory (woj. pomorskie): polskie okopy na wschodnim brzegu Brdy miały stanowić linię obrony przed niemieckim natarciem w 1939 roku.

Najliczniejszą grupą są różnej średnicy i głębokości leje po bombach, pociskach moździerzowych itd. (ryc. 3).

Rycina 3. Lasy wokół Gutowca (woj. pomorskie): dziesiątki głębokich lejów widocznych na produktach pochodnych lotniczego skanowania laserowego.

Relikty wojenne w lasach to nie tylko okopy i leje. Pewną (nie)zwykłą pozostałością po drugiej wojnie światowej są ryty na drzewach (bukach zwyczajnych), które zostały wykonane przez jeńców wojennych i przymusowych pracowników pod Chyciną (ryc. 4).

Rycina 4. To również jest dziedzictwo militarne: stary, zwyczajny buk pokryty rytami drugowojennymi (fot. D. Kobiałka).

W ramach realizowanego projektu udało się zeskanować powierzchnię jedenastu drzew. Dzięki nowym technologiom (w tym przypadku był to naziemny skaning laserowy) rozszyfrowano niektóre imiona i nazwiska ludzi, którzy musieli wznosić fortyfikacje polowe wokół Chyciny (ryc. 5).

 

Rycina 5. Wizualizacja rytów drugowojennych wykonana na podstawie naziemnego skanowania laserowego (oprac. G. Szalast).

Z kolei jedną z najsłabiej rozpoznanych kategorii XX-wiecznego dziedzictwa militarnego na terenach zalesionych są pierwszowojenne obozy jenieckie. Pozostałości jednego z nich znajdują się w lasach pod Czerskiem (woj. pomorskie). W trakcie badań terenowych dokumentowałem ogrom kultury materialnej używanej codzienne przez jeńców wojennych. Wśród tych przedmiotów były m.in.: zardzewiałe puszki po konserwach (ryc. 6); emaliowane miski (ryc. 7); butelki po winie, piwie, szampanie, nalewkach czy też medykamentach różnego rodzaju; łopaty; elementy żeliwnych piecyków, przy których ogrzewali się jeńcy w trakcie długich, zimowych wieczorów; sztućce, których używano codziennie; fragmenty drutu kolczastego stanowiącego fragment ogrodzenia obozu; kubki metalowe; metalowe i szklane manierki; elementy munduru; tzw. podkówki itd.

Rycina 6. Zardzewiałe puszki po konserwach (fot. D. Kobiałka).

 

Rycina 7. To wygląda na śmieci: niepozorne, zniszczone, emaliowane miski. To z tych naczyń jedli pierwszowojenni jeńcy (fot. D. Kobiałka).

To zaledwie mały wycinek rzeczy, które można spotkać w lasach pod Czerskiem. Te – jakby mogło się wydawać na pierwszy rzut oka – śmieci są już obecnie wartościowym dziedzictwem archeologicznym. Podobnie, po obiektach obozowych (barakach, ziemiankach, halach produkcyjnych, stajniach, rampie rozładunkowej, jamach śmietniskowych itd.) zachowały się ślady w lokalnym krajobrazie leśnym (ryc. 8).

Rycina 8. Dziura w lesie: pozostałość po obiekcie związanym z funkcjonowaniem obozu jenieckiego w lasach pod Czerskiem (fot. D. Kobiałka).

Podsumowując, archeologia bada również relikty niedawnej przeszłości. Jednymi z nich są pozostałości wojen światowych, które często zachowały się w lasach w bardzo dobrej kondycji do dnia dzisiejszego. Zatem zawsze warto zwracać uwagę na to, co spotyka się w lesie w trakcie zbierania grzybów, jagód; w trakcie pieszych i rowerowych wycieczek pośród starych borów. Może się okazać, że zardzewiała miska była przedmiotem, z którego jadł jeniec pierwszowojenny a zniszczona manierka mogła zostać porzucona przez polskiego żołnierza w trakcie trwania II wojny światowej. I w końcu, niewyraźny rów może nie być po prostu rowem: może to być częściowo zasypany okop wojskowy. Słowem, lasy skrywają ogrom zagadek przeszłości, które coraz częściej próbują rozszyfrowywać archeolodzy.

 

DAWID KOBIAŁKA (Instytut Archeologii i Etnologii PAN)

 

Podziękowania

Dziękuję dr Kornelii Kajdzie i mgr Mikołajowi Kostyrko za wspólne działania nad archeologią obozu w Czersku.

Badania są częścią projektu finansowanego ze środków Narodowego Centrum Nauki przyznanych na podstawie decyzji numer DEC-2016/20/S/HS3/00001.

Projekt Kolegiata, dzień 66, nie pierwszy i nie ostatni (i nie naruszony złą magią liczb)

Po 66 dniach pracy dzielnie odkrywamy pozostałości dawnej kolegiaty miejskiej pw. Św. Marii Magdaleny. Praca nie jest łatwa, ale dla nas jest tym, co każdy dzień czyni wyjątkowym i niepowtarzalnym. Nie wiemy co dziś odkryjemy i nie martwimy się tym… Wiemy, że będzie dobry. Do tej pory najważniejszy kościół lewobrzeżnego Poznania był bardzo hojny. Mamy już ponad tysiąc zabytków. Filary z wczesnej gotyckiej fazy zabudowy oraz elementy zabudowy pochodzące z XV wieku, które najprawdopodobniej wyznaczały zakończenie nawy głównej od strony zachodniej.

A dzisiejszy dzień, taki jak co dzień przy odkrywaniu niecodziennych zabytków:

700 – odpieczętowaliśmy bramę, a konkretnie zrobił to nieoceniony Andrzej Sikorski, który czuwa nad wszystkim od rana.

Projekt Kolegiata 01

 

Rowery zostały zaparkowane, są dowodem na to, że nasi pracownicy dbają o kondycję nie tylko w pracy, ale też w drodze do niej.

Projekt Kolegiata 02

 

Kaski już czekają w pogotowiu, aby chronić cenne głowy.

Projekt Kolegiata 03

 

Kopanie jest tylko dodatkiem do ciągłego zastanawiania się co zrobić, jak wydobywać cenne znaleziska i jak je zabezpieczać. Zaraz po otwarciu bramy przyjeżdżają łopaty, dziennik zostaje otwarty na kolejnej stronie, drabiny ustawione i możemy zaczynać…

Projekt Kolegiata 04

Projekt Kolegiata 05

Projekt Kolegiata 06

Po pierwszych ruchach łopaty już trzeba ją odstawić i zająć się skrupulatnym wyczyszczeniem zębów naszego poznańskiego przodka (tak zresztą od rana wypada).

Projekt Kolegiata 07 Projekt Kolegiata 08 Projekt Kolegiata 09

A praca przynosi wciąż nowa wyzwania, akurat dziś brama nieco zaniemogła, trzeba jej pomóc, co czyni bardzo delikatnie (choć z młotkiem) Artur Dębski.

Projekt Kolegiata 10

Powoli przesiana ziemia z wykopu jest wydobywana na powierzchnię, ale to nie wystarczy.

Projekt Kolegiata 11

Mateusz Sikora z pietyzmem przegląda jeszcze każdą piędź, aby nic co cenne nie zostało przeoczone…

Projekt Kolegiata 12

A w wykopie musimy każdorazowo sprawdzić czy pod kolejnym fragmentem muru znajdują się jego dalsze części.

Projekt Kolegiata 13'

W tym czasie w bazie trwa pilna i czasochłonna praca nad dokumentacją. Wszystko musi się zgadzać…

Projekt Kolegiata 13a

Powoli też przybywają wyczyszczone i umyte fragmenty architektury, muszą wyschnąć przed umieszczeniem ich w pudłach i ostatecznym opisaniem.

Projekt Kolegiata 14

W tym czasie nie próżnuje też kierownik, Marcin Ignaczak, który idzie do Urzędu Miasta ustalać ostateczne szczegóły aneksu, dzięki któremu powiększymy zasięg naszych prac.

Projekt Kolegiata 15

W tym samym czasie na wykopie melduje się firma Skip.

Projekt Kolegiata 16

Wyczyszczona i przesiana oraz sprawdzona przez Mateusza ziemia musi opuścić plac, aby zrobić miejsce dla następnych wiader wydobywanych z wykopu…

Projekt Kolegiata 24

A na wykop wkraczają rysownicy… Kolejna warstwa zdjęta i wyczyszczona. Trzeba narysować i zmierzyć poziomy. Wszystko musi się zgadzać.

Projekt Kolegiata 17 Projekt Kolegiata 18

Tylko jeszcze ostatnie doczyszczenie naszego kolejnego zmarłego, który przed wydobyciem musi zostać dokładnie udokumentowany.

Projekt Kolegiata 19 Projekt Kolegiata 20 Projekt Kolegiata 21

A w tym czasie kierownik badań, wykorzystując przerwę, już poszedł na chwilę do Muzeum i na Uniwersytet, żeby dopilnować wszystkich spraw administracyjnych. Bez tego niestety nie da się kopać…

Projekt Kolegiata 22 Projekt Kolegiata 23

A w przerwie cień poszukiwany, szukamy go wszędzie i choć jest barak., najlepiej złapać go pod najpłytszą ścianą nowego wykopu.

Projekt Kolegiata 26

A w tym czasie wysuszone i oczyszczone szczątki poznaniaków czekają na transport do antropologów. Przed powtórnym pochówkiem muszą ich przebadać profesor Piontek i pani Iwanek.

Projekt Kolegiata 25

Trzeba tylko wszystko szczegółowo opisać i zanotować w dzienniku. Bez chwili wytchnienia robi to Andrzej Sikorski.

Projekt Kolegiata 27

W jego dzienniku wszystko zawsze się zgadza. Teraz musimy już tylko pozbierać narzędzia.

Projekt Kolegiata 28

Minął dzień jak co dzień, ale na wykopaliskach nie ma dnia jak co dzień… Więc minął kolejny nasz wielki dzień przy pracy, którą naprawdę kochamy…

Archeologia, czyli nauka, przygoda, zabytki i muzea

(dodane przez Roksana Chowaniec)

Jesteśmy zainteresowani przeszłością dlatego, że jesteśmy zainteresowani swoimi korzeniami, albo dlatego, że jesteśmy zainteresowani sposobem, w jaki został ukształtowany świat wokół nas, albo dlatego, że jesteśmy zaciekawieni „innością” różnych ludzi, którzy żyli w rozmaitych okresach (Husbands Ch. 1999).

Każdy z nas marzył kiedyś, aby zostać archeologiem… tęskniliśmy za wielkimi odkryciami, przygodami, skarbami oraz za sławą. Niektórzy wspominali coś o dinozaurach – proszę pamiętać, że nauka zajmująca się badaniem dinozaurów to paleontologia – inni dyskutowali o kosmitach i piramidach, a jeszcze inni o grobowcach azteckich władców. Archeologia pozwala nam na rozwijanie naszych wyobrażeń i fantazji o przeszłości.

Zainteresowanie przeszłością towarzyszyło ludziom zapewne już od zamierzchłych czasów. Przed antykwaryzmem (zajmowaniem się zabytkami sztuki) czy archeologią traktowaną jako gałąź nauki, wiedza o przeszłości czerpana była ze źródeł pisanych, opowieści przekazywanych ustnie, a nawet wierzeń, legend i zabobonów. Świadectwo minionych czasów stanowiły też pozostałości architektury, monety z „tajemniczymi napisami”, fragmenty rzeźb bogów i herosów. Z biegiem czasu zaczęto rozumieć, że w ziemi zdeponowane są przedmioty, które kryją w sobie informacje o zamierzchłych dziejach. Najwcześniejsze znane próby prac o charakterze „archeologicznym” łączone są z postacią króla Babilonii Nabonida (555–539 przed Chr.), który zlecił przekopanie, a następnie odbudowę wielu świątyń i kopiowanie inskrypcji, datowanych na wcześniejsze epoki.

Od czasów hellenistycznych popularne stało się układanie rozmaitych zestawień tzw. siedmiu cudów świata, a autorzy poświęcali temu, co dziś nazwalibyśmy „archeologią”, już to krótkie, pojedyncze wzmianki (Swetoniusz w „Żywotach cezarów” napisał, że w kolonii Kapua podczas wyburzania starożytnych grobowców, w celu zbudowania domów, zostało znalezionych wiele naczyń ze starożytnych warsztatów), już to całe dzieła. Grecki autor i geograf Pauzaniasz stworzył w latach 160–180 po Chr. dziesięciotomowe dzieło, zatytułowane „Wędrówki po Helladzie”, czyli swego rodzaju pierwszy przewodnik krajoznawczo-archeologiczny po greckich krainach, zabytkach, legendach i mitach oraz miejscach słynnych potyczek.

W średniowieczu zabytki starożytne były często traktowane jako symbole dawnych, pogańskich kultur. Niejednokrotnie stawało się to powodem ich niszczenia, a w najlepszym przypadku adaptacji lub wtórnego użycia na potrzeby nowo wznoszonych budowli, często sakralnych. Mimo to zainteresowanie starożytnością istniało również w średniowieczu.

W Polsce, co ciekawe, przez długi czas utrzymywała się opinia, że gliniane garnki same „rosną w ziemi”. Tę ideę zawdzięczamy znanemu kronikarzowi i historykowi Janowi Długoszowi, który w swoim dziele „Roczniki”, napisał o wyjątkowych odkryciach na polach wsi Nochowa koło miasta Śrem, w województwie wielkopolskim: „rodzą się w łonie ziemi garnki same z siebie, wyłącznie sztuką przyrody, bez jakiegokolwiek pomagania ludzkiego”.

W późniejszym okresie te fascynacje przeszłością zaczęły rozwijać się, nabierać cech naukowych. W XVIII wieku rozpoczęto pierwsze badania wykopaliskowe, które prowadzono, na obecnie najbardziej znanych stanowiskach archeologicznych, czyli w Pompejach i Herkulanum, we Włoszech.

Fot. 1. Rycina przedstawiająca badania archeologiczne w Pompejach

Fot. 1. Rycina przedstawiająca badania archeologiczne w Pompejach

Ale archeologia jako dyscyplina naukowa narodziła się dopiero w połowie XIX wieku. Na przykład w 1841 roku francuz Jacques Boucher de Perthes, opublikował najprostsze narzędzia wykonane z kamienia oraz kości zwierząt, które znalazł na żwirowiskach nad rzeką Sommą i które miałyby świadczyć o istnieniu człowieka na długo przed biblijnym potopem. Były to przełomowe stwierdzenia! W 1863 roku duński uczony Christian Jurgenson Thomsen dokonał podziału zabytków na pochodzące z epoki kamienia, brązu i żelaza. Był to tak zwany system trzech epok. Z końcem XIX wieku zaczęły formować się fundamenty nowoczesnej archeologii.

Czym zatem jest „archeologia”? To taka gałąź nauki, dzięki której dowiadujemy się jak kiedyś żyli ludzie. To odkrywanie tajemnic przeszłości i rozwiązywanie zagadek związanych z naszymi przodkami. Wszystko to możliwe jest dzięki zabytkom archeologicznym. Zabytki (inaczej artefakty) są to rozmaite przedmioty, np. fragmenty glinianych naczyń, monety, metalowe ozdoby, paciorki bursztynowe, które były używane, zaadoptowane lub/ i wykonane przez człowieka w przeszłości. Są one niezwykle ważne, dlatego, że na ich podstawie możemy spróbować odtworzyć jak wyglądało życie naszych przodków, co jedli, gdzie mieszkali, jak zdobywali pożywienie, jaką biżuterię lubili.

Osobą, która odkrywa zabytki zakopane pod ziemią lub znajdujące się pod wodą, ale też takie które znajdują się na powierzchni gruntu, i która odczytuje zapisaną w nich przeszłość, jest archeolog. Archeologom w badaniu dziejów pomagają nie tylko wykopaliska archeologiczne, ale również badania prowadzone w bibliotekach i w archiwach oraz przypadkowe odkrycia. Nowoczesna archeologia posiłkuje się ponadto fotografiami wykonywanymi z powietrza (za pomocą latawca, balonu czy samolotu), badaniami geofizycznymi – polegającymi na skanowaniu ziemi i odszukiwaniu pozostałości niewidocznych na jej powierzchni, rozmaitymi analizami laboratoryjnymi badającymi skład gliny, pochodzenie kamieni, pozostałości pożywienia, itp. Na podstawie kompleksowych prac archeolodzy mogą określić wiek danego przedmiotu czy miejsca, w którym mieszkali kiedyś ludzie.

Stanowiska archeologiczne, na których prowadzone są prace badawcze, są pozostałością po życiu przodków. Fragmenty kości to świadectwo zjedzonego posiłku, rozbity gliniany garnek to ślad kłótni albo nieuwagi, sprzączka do pasa to wyraz kunsztu i upodobania właściciela. Ziemia skrywa w sobie wiele ciekawostek.

Fig. 2. Współcześnie prowadzone prace wykopaliskowe i dokumentacyjne na stanowisku archeologicznym (fot. R. Chowaniec)

Fig. 2. Współcześnie prowadzone prace wykopaliskowe i dokumentacyjne na stanowisku archeologicznym (fot. R. Chowaniec)

Jeśli ktoś z Was chciałby obejrzeć przedmioty, które odkrywa w ziemi archeolog, powinien udać się do muzeum. W muzeum przechowywane i zabezpieczane są zabytki. Najciekawsze z nich prezentowane są na wystawach, a pozostałe gromadzone w magazynach.

Fot. 3. Zabytki to nie zawsze monumentalne budowle. Czasem są to maleńkie naczynka lub ich fragmenty (fot. R. Chowaniec)

Fot. 3. Zabytki to nie zawsze monumentalne budowle. Czasem są to maleńkie naczynka lub ich fragmenty (fot. R. Chowaniec)

Jednak należy pamiętać, że wokół nas znajduje się mnóstwo śladów działalności człowieka w przeszłości. Niekiedy są to wielkie świątynie czy amfiteatry, które są dowodem ogromnych umiejętności naszych protoplastów, ale czasem są to tylko rozbite skorupy, żelazne, skorodowane przedmioty czy pojedyncze kości. Archeolog skrupulatnie zbierając wszystkie takie pozostałości odtwarza przeszłości.

Każdy z nas może przypadkowo znaleźć przedmiot, który może okazać się zabytkiem. Kiedy podczas spaceru czy zabawy natkniesz się na rzecz, która może nie być dla Ciebie atrakcyjna, ale czujesz, że jest to jakiś „stary” przedmiot, postępuj następująco: zgłoś to swojemu rodzicowi lub nauczycielowi – oni poinformują odpowiednie urzędy o znalezisku, a następnie zapamiętaj dokładnie, gdzie znalazłeś ten przedmiot – to bardzo ważne, wtedy bowiem archeolodzy będą wiedzieli skąd pochodzi zabytek.

Dzisiejsze wymiary odległej przeszłości

W mojej pracy badawczej interesują mnie współczesne formy funkcjonowania odległych reliktów z przeszłości i narracji na ich temat we współczesnym świecie. Przeszłość nie skończyła się w odległych pradziejach czy w średniowieczu, lecz wciąż jest obecna i uobecniana – nadal trwa. Może także oddziaływać na życie współczesnego człowieka za pośrednictwem jej materialnych pozostałości, rekonstrukcji czy inscenizacji kreowanych poprzez archeologię, budząc przy tym często emocjonalne reakcje ze strony nawiązujących do niej osób.

Przeszłość może być uobecniana i doświadczana za pośrednictwem wielu mediów:

Pozostałości i reliktów

4

 

Rekonstrukcji

DSC_0321

 

Inscenizacji scen życia z przeszłości 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Publikacji

Bez tytułu

et cetera…

Archeologia – nauka badająca i rekonstruującą odległą przeszłość – odgrywa w tym kontekście istotną rolę, stopniowo przekształcając się z wyłącznie akademickiej nauki o pradziejach w formę ich uobecniania w teraźniejszości,
stając się jednocześnie praktyką społeczną, rodzajem dialogu i interakcji ze społeczeństwem, a także sposobem doświadczania przeszłości. Jako archeolog jestem głęboko przekonany, że przeszłość i archeologia są zarówno ważne, jak też użyteczne oraz że w dającej się przewidzieć przyszłości nadal będą odgrywać istotną rolę w kulturze, w społeczeństwie oraz w życiu współczesnego człowieka.

MICHAŁ PAWLETA

Dzień z życia archeologa nieinwazyjnego

Pytanie co robi archeolog w lipcu może wydawać się banalne, a odpowiedź trywialna. Każdy przecież wie, że lato to czas prowadzenia badań wykopaliskowych i wszyscy archeolodzy pracują w terenie, a ich dzień jest wypełniony odkrywaniem śladów przeszłości i ich dokumentowaniem.

Ale nie do końca tak jest. Są archeolodzy, którzy preferują nieinwazyjne metody badań i w lipcu zajmują się inną działalnością. Archeologia nieinwazyjna, zgodnie z Konwencją Maltańską (1992), ukierunkowuje swoje badania na poznawanie przeszłości bez ingerencji w znajdujące się in situ obiekty i warstwy kulturowe. Celem zatem jest rozpoznanie zalegających w ziemi reliktów bez ‘wbijania łopaty w ziemię’. Czy jest to zatem jeszcze archeologia? Oczywiście jest – archeologią jest bowiem poznawaniem przeszłości człowieka przy wykorzystaniu, m.in. reliktów kultury materialnej.

Archeologia nieinwazyjna bazuje na możliwości identyfikacji wielu aspektów kultury materialnej bez naruszania warstw, w których się one znajdują. Metody takich badań były znane już od bardzo dawna, lecz właśnie od czasu uchwalenia Konwencji Maltańskiej, ich stosowanie w archeologii stało się coraz szersze. Do najstarszych metod nieinwazyjnych należą zdjęcia lotnicze, które dla celów archeologicznych wykonywane były już w 1899 roku (Forum Romanum). Również metody geofizyczne (np. elektrooporowa, magnetyczna) znane były od wielu lat. Dziś, m. in. dzięki wytycznym Konwencji Maltańskiej, wprowadzane są nowe metody nieinwazyjne, np. lotnicze skanowanie laserowe, GPR czy zobrazowania satelitarne.

To tyle wprowadzenia. Spośród wielu różnych metod nieinwazyjnych zajmuję się szczególnie intensywnie zdjęciami lotniczymi w archeologii. I z tym wiąże się też wiele nieporozumień. Nie do końca jest tak, że wystarczy polecieć i zrobić zdjęcie. Szczególnie teraz, gdy jest wielu użytkowników dronów, można sądzić, że metoda jest dostępna dla każdego. Oczywiście jest dostępna, ale trzeba dysponować określoną wiedzą i doświadczeniem, by móc efektywnie ją wykorzystywać w archeologii.

Lipiec to w wielu regionach Polski najlepszy czas na wykonywanie zdjęć lotniczych, które pozwalają na zidentyfikowanie śladów przeszłej działalności człowieka. I trzeba się bardzo spieszyć, gdyż żniwa na dłuższy czas blokują możliwość efektywnego rekonesansu lotniczego. Dlaczego? To właśnie rośliny (w szczególności zboża) najlepiej ‘pokazują’ to co zalega pod powierzchnią ziemi. Ścięte zboża oznaczają ‘zaniknięcie’  pośrednika pomiędzy przeszłością a archeologiem.

Zatem do pracy, trzeba się spieszyć by rolnik nie ‘usunął’ nam przeszłości z pola widzenia. Pośpiech jest ważny, ale trzeba się też dobrze przygotować. Co należy przemyśleć i zorganizować, by względnie skutecznie przeprowadzić rekonesans lotniczy? Jest kilka etapów pracy. Zatem po kolei:

  • Planowanie rekonesansu – należy zastanowić się w jakim rejonie chcemy wykonać rozpoznanie lotnicze. Niezbędne zatem są mapy (papierowe lub cyfrowe), na których oznaczony mamy rejon naszego badania. Kolejnym elementem planowania jest wybór samolotu i lotniska, z którego warto polecieć. Nie zawsze jest tak, że lotnisko znajdujące się bliżej jest dogodniejsze. Ceny tam mogą być bowiem wyższe, niż na lotnisku bardziej oddalonym. Liczy się rachunek kosztów! Planowanie musi uwzględnić wybór terminu lotu. Już wiemy, że lipiec bywa sprzyjający, ale którego dnia? Warto zapoznać się z prognozą pogody! Fotografowanie, gdy mamy do czynienia z pełnym zachmurzeniem lub nawet deszczem nie jest sprawą optymalną.
  • Przygotowanie sprzętu – oczywiście chodzi tu o sprzęt, którym dysponuje archeolog, gdyż za samolot będzie odpowiedzialny pilot. Niezbędny jest aparat fotograficzny (na wszelki wypadek warto zabrać dwa!), zapas baterii, wspomniane mapy i GPS (w niektórych aparatach GPS jest wmontowany). W przypadku wyboru samolotu należy pamiętać, by wybrać górnopłat (Ryc. 1).

Ryc. 1. Górnopłat – bardzo dobry samolot do wykonywania zdjęć lotniczych dla celów archeologicznych

Ryc. 1. Górnopłat – bardzo dobry samolot do wykonywania zdjęć lotniczych dla celów archeologicznych

  •  Uzgodnienie lotu, wyjaśnienie pilotowi na czym polega zadanie (nie zawsze pilot wierzy, że musi wykonywać ‘dziwne’ akrobacje w powietrzu, np. ostre skręty ze skrzydłem ustawionym prawie prostopadle do ziemi!). Należy po raz kolejny sprawdzić cały sprzęt, zgrać czas w aparacie fotograficznym i w GPS (jeżeli są to osobne urządzenia) i… można lecieć. Za lot z pewnością odpowiedzialny jest pilot, więc archeolog nie może wymuszać na nim żadnej decyzji! Bezpieczeństwo lotu jest ważniejsze niż wykonanie zadania!To lecimy. Wykorzystanie GPSa pozawala na rejestrację trasy lotu i określenie o której w którym miejscu byliśmy (Ryc. 2).
Ryc. 2. Trasa lotu zarejestrowana przy pomocy GPSa

Ryc. 2. Trasa lotu zarejestrowana przy pomocy GPSa

Długa trasa! Sporo pracy! A tu niespodzianka – prognoza pogody się nie sprawdziła!!!! Zamiast błękitnego nieba mamy burzę i deszcz!!

Nie sprzyja to pracy i efektywności rekonesansu, ale… jest efektownie – podwójna tęcza J (Ryc. 3). Trzeba uważać, zmodyfikować plan.

Ryc. 3. Tęcza z perspektywy samolotu może wyglądać trochę inaczej

Ryc. 3. Tęcza z perspektywy samolotu może wyglądać trochę inaczej

Koniec kontemplacji wrażeń! Należy się skupić na archeologii. Czy w tym roku (niezbyt suchym) rośliny pokazują to co jest pod ziemią? Jakie warstwy się zachowały? Jest! (Ryc. 4)

Ryc. 4. Świetne stanowisko! Strzałka pokazuje zarys fundamentów chaty zbudowanej na planie trapezu. Takie domy budowały społeczności pierwszych rolników zamieszkujących tereny Niżu Polskiego. Można się zastanowić ile czasu by zajęło archeologom ‘kopiącym’ znalezienie takiego domu i jego wykopaliskowa eksploracja?

Ryc. 4. Świetne stanowisko! Strzałka pokazuje zarys fundamentów chaty zbudowanej na planie trapezu. Takie domy budowały społeczności pierwszych rolników zamieszkujących tereny Niżu Polskiego. Można się zastanowić ile czasu by zajęło archeologom ‘kopiącym’ znalezienie takiego domu i jego wykopaliskowa eksploracja?

Ale czy wszystko co widać jako wyróżnik roślinny to ślady przeszłej działalności człowieka? (Ryc. 5)

Ryc. 5. Lepiej taki ślad zarejestrować. Można później innymi metodami nieinwazyjnymi zweryfikować ten obraz.

Ryc. 5. Lepiej taki ślad zarejestrować. Można później innymi metodami nieinwazyjnymi zweryfikować ten obraz.

Czas wracać na lotnisko. Lot był długi – około 5 godzin! Dużo było ‘kręcenia’! (Ryc. 6)

Ryc. 6. Ślad GPS pokazuje jak intensywne było latanie, ile skrętów w różnych kierunkach.

Ryc. 6. Ślad GPS pokazuje jak intensywne było latanie, ile skrętów w różnych kierunkach.

Jestem zmęczony! 5 godzin w samolocie, cały czas skupienie uwagi, nawigacja, obserwowanie pól i poszukiwanie stanowisk archeologicznych, ciągła interpretacja, decyzja co i jak fotografować i w końcu wykonanie zdjęć! Uff! Satysfakcja – owszem jest, jeżeli udało się zidentyfikować i sfotografować interesujące stanowiska. Ale trzeba się spieszyć! Jutro kolejny lot, bo… (Ryc. 7)

Ryc. 7. Żniwa trwają i kombajny ‘likwidują’… ślady przeszłości. Następne mogą się pojawić dopiero za rok!

Ryc. 7. Żniwa trwają i kombajny ‘likwidują’… ślady przeszłości. Następne mogą się pojawić dopiero za rok!

A tu jeszcze wieczorem trzeba opracować wykonane zdjęcia (dziś było ich 580!) i przygotować kolejny lot! Na interpretację zdjęć przyjdzie czas…. w długie jesienne i zimowe wieczory! Archeologia lotnicza to nie tylko jeden dzień przyjemnego lotu.

WŁODZIMIERZ RĄCZKOWSKI (UAM w Poznaniu)