Dzień z życia archeologa nieinwazyjnego

Pytanie co robi archeolog w lipcu może wydawać się banalne, a odpowiedź trywialna. Każdy przecież wie, że lato to czas prowadzenia badań wykopaliskowych i wszyscy archeolodzy pracują w terenie, a ich dzień jest wypełniony odkrywaniem śladów przeszłości i ich dokumentowaniem.

Ale nie do końca tak jest. Są archeolodzy, którzy preferują nieinwazyjne metody badań i w lipcu zajmują się inną działalnością. Archeologia nieinwazyjna, zgodnie z Konwencją Maltańską (1992), ukierunkowuje swoje badania na poznawanie przeszłości bez ingerencji w znajdujące się in situ obiekty i warstwy kulturowe. Celem zatem jest rozpoznanie zalegających w ziemi reliktów bez ‘wbijania łopaty w ziemię’. Czy jest to zatem jeszcze archeologia? Oczywiście jest – archeologią jest bowiem poznawaniem przeszłości człowieka przy wykorzystaniu, m.in. reliktów kultury materialnej.

Archeologia nieinwazyjna bazuje na możliwości identyfikacji wielu aspektów kultury materialnej bez naruszania warstw, w których się one znajdują. Metody takich badań były znane już od bardzo dawna, lecz właśnie od czasu uchwalenia Konwencji Maltańskiej, ich stosowanie w archeologii stało się coraz szersze. Do najstarszych metod nieinwazyjnych należą zdjęcia lotnicze, które dla celów archeologicznych wykonywane były już w 1899 roku (Forum Romanum). Również metody geofizyczne (np. elektrooporowa, magnetyczna) znane były od wielu lat. Dziś, m. in. dzięki wytycznym Konwencji Maltańskiej, wprowadzane są nowe metody nieinwazyjne, np. lotnicze skanowanie laserowe, GPR czy zobrazowania satelitarne.

To tyle wprowadzenia. Spośród wielu różnych metod nieinwazyjnych zajmuję się szczególnie intensywnie zdjęciami lotniczymi w archeologii. I z tym wiąże się też wiele nieporozumień. Nie do końca jest tak, że wystarczy polecieć i zrobić zdjęcie. Szczególnie teraz, gdy jest wielu użytkowników dronów, można sądzić, że metoda jest dostępna dla każdego. Oczywiście jest dostępna, ale trzeba dysponować określoną wiedzą i doświadczeniem, by móc efektywnie ją wykorzystywać w archeologii.

Lipiec to w wielu regionach Polski najlepszy czas na wykonywanie zdjęć lotniczych, które pozwalają na zidentyfikowanie śladów przeszłej działalności człowieka. I trzeba się bardzo spieszyć, gdyż żniwa na dłuższy czas blokują możliwość efektywnego rekonesansu lotniczego. Dlaczego? To właśnie rośliny (w szczególności zboża) najlepiej ‘pokazują’ to co zalega pod powierzchnią ziemi. Ścięte zboża oznaczają ‘zaniknięcie’  pośrednika pomiędzy przeszłością a archeologiem.

Zatem do pracy, trzeba się spieszyć by rolnik nie ‘usunął’ nam przeszłości z pola widzenia. Pośpiech jest ważny, ale trzeba się też dobrze przygotować. Co należy przemyśleć i zorganizować, by względnie skutecznie przeprowadzić rekonesans lotniczy? Jest kilka etapów pracy. Zatem po kolei:

  • Planowanie rekonesansu – należy zastanowić się w jakim rejonie chcemy wykonać rozpoznanie lotnicze. Niezbędne zatem są mapy (papierowe lub cyfrowe), na których oznaczony mamy rejon naszego badania. Kolejnym elementem planowania jest wybór samolotu i lotniska, z którego warto polecieć. Nie zawsze jest tak, że lotnisko znajdujące się bliżej jest dogodniejsze. Ceny tam mogą być bowiem wyższe, niż na lotnisku bardziej oddalonym. Liczy się rachunek kosztów! Planowanie musi uwzględnić wybór terminu lotu. Już wiemy, że lipiec bywa sprzyjający, ale którego dnia? Warto zapoznać się z prognozą pogody! Fotografowanie, gdy mamy do czynienia z pełnym zachmurzeniem lub nawet deszczem nie jest sprawą optymalną.
  • Przygotowanie sprzętu – oczywiście chodzi tu o sprzęt, którym dysponuje archeolog, gdyż za samolot będzie odpowiedzialny pilot. Niezbędny jest aparat fotograficzny (na wszelki wypadek warto zabrać dwa!), zapas baterii, wspomniane mapy i GPS (w niektórych aparatach GPS jest wmontowany). W przypadku wyboru samolotu należy pamiętać, by wybrać górnopłat (Ryc. 1).

Ryc. 1. Górnopłat – bardzo dobry samolot do wykonywania zdjęć lotniczych dla celów archeologicznych

Ryc. 1. Górnopłat – bardzo dobry samolot do wykonywania zdjęć lotniczych dla celów archeologicznych

  •  Uzgodnienie lotu, wyjaśnienie pilotowi na czym polega zadanie (nie zawsze pilot wierzy, że musi wykonywać ‘dziwne’ akrobacje w powietrzu, np. ostre skręty ze skrzydłem ustawionym prawie prostopadle do ziemi!). Należy po raz kolejny sprawdzić cały sprzęt, zgrać czas w aparacie fotograficznym i w GPS (jeżeli są to osobne urządzenia) i… można lecieć. Za lot z pewnością odpowiedzialny jest pilot, więc archeolog nie może wymuszać na nim żadnej decyzji! Bezpieczeństwo lotu jest ważniejsze niż wykonanie zadania!To lecimy. Wykorzystanie GPSa pozawala na rejestrację trasy lotu i określenie o której w którym miejscu byliśmy (Ryc. 2).
Ryc. 2. Trasa lotu zarejestrowana przy pomocy GPSa

Ryc. 2. Trasa lotu zarejestrowana przy pomocy GPSa

Długa trasa! Sporo pracy! A tu niespodzianka – prognoza pogody się nie sprawdziła!!!! Zamiast błękitnego nieba mamy burzę i deszcz!!

Nie sprzyja to pracy i efektywności rekonesansu, ale… jest efektownie – podwójna tęcza J (Ryc. 3). Trzeba uważać, zmodyfikować plan.

Ryc. 3. Tęcza z perspektywy samolotu może wyglądać trochę inaczej

Ryc. 3. Tęcza z perspektywy samolotu może wyglądać trochę inaczej

Koniec kontemplacji wrażeń! Należy się skupić na archeologii. Czy w tym roku (niezbyt suchym) rośliny pokazują to co jest pod ziemią? Jakie warstwy się zachowały? Jest! (Ryc. 4)

Ryc. 4. Świetne stanowisko! Strzałka pokazuje zarys fundamentów chaty zbudowanej na planie trapezu. Takie domy budowały społeczności pierwszych rolników zamieszkujących tereny Niżu Polskiego. Można się zastanowić ile czasu by zajęło archeologom ‘kopiącym’ znalezienie takiego domu i jego wykopaliskowa eksploracja?

Ryc. 4. Świetne stanowisko! Strzałka pokazuje zarys fundamentów chaty zbudowanej na planie trapezu. Takie domy budowały społeczności pierwszych rolników zamieszkujących tereny Niżu Polskiego. Można się zastanowić ile czasu by zajęło archeologom ‘kopiącym’ znalezienie takiego domu i jego wykopaliskowa eksploracja?

Ale czy wszystko co widać jako wyróżnik roślinny to ślady przeszłej działalności człowieka? (Ryc. 5)

Ryc. 5. Lepiej taki ślad zarejestrować. Można później innymi metodami nieinwazyjnymi zweryfikować ten obraz.

Ryc. 5. Lepiej taki ślad zarejestrować. Można później innymi metodami nieinwazyjnymi zweryfikować ten obraz.

Czas wracać na lotnisko. Lot był długi – około 5 godzin! Dużo było ‘kręcenia’! (Ryc. 6)

Ryc. 6. Ślad GPS pokazuje jak intensywne było latanie, ile skrętów w różnych kierunkach.

Ryc. 6. Ślad GPS pokazuje jak intensywne było latanie, ile skrętów w różnych kierunkach.

Jestem zmęczony! 5 godzin w samolocie, cały czas skupienie uwagi, nawigacja, obserwowanie pól i poszukiwanie stanowisk archeologicznych, ciągła interpretacja, decyzja co i jak fotografować i w końcu wykonanie zdjęć! Uff! Satysfakcja – owszem jest, jeżeli udało się zidentyfikować i sfotografować interesujące stanowiska. Ale trzeba się spieszyć! Jutro kolejny lot, bo… (Ryc. 7)

Ryc. 7. Żniwa trwają i kombajny ‘likwidują’… ślady przeszłości. Następne mogą się pojawić dopiero za rok!

Ryc. 7. Żniwa trwają i kombajny ‘likwidują’… ślady przeszłości. Następne mogą się pojawić dopiero za rok!

A tu jeszcze wieczorem trzeba opracować wykonane zdjęcia (dziś było ich 580!) i przygotować kolejny lot! Na interpretację zdjęć przyjdzie czas…. w długie jesienne i zimowe wieczory! Archeologia lotnicza to nie tylko jeden dzień przyjemnego lotu.

WŁODZIMIERZ RĄCZKOWSKI (UAM w Poznaniu)